Strona główna > O nas > Początki

Bookmark and Share

Gdyby Piotra nie było...

Piotr Choroś (2008-05-22)

W roku 2002 byłem przerażony wizją wiecznych wakacji w Skandynawii. Brzmi nieźle, ale nie jeśli przez trzy miesiące ścinasz kalafiory i pakujesz sałatę. Nawet naprawdę niezła kasa tego nie rekompensuje.
W roku 2004, kiedy kończyłem studia byłem z tym pogodzony i nawet była to ciekawa perspektywa. Wyjeżdżam na 3 miesiące, wracam z 20 000 zł w kieszeni. 9 miesięcy jest wystarczającym okresem czasu by te pieniądze wydać w sobie tylko znane sposoby. A potem ponownie Norwegia.
Niestety te plany zostały pokrzyżowane przez przyjaciela. Zadzwonił do mnie Piotr S. i zapytał czy nie chciałbym robić tego co lubię i jeszcze żyć z tego. Odpowiedziałem, że ja już żyje z tego co lubię, czyli ścinania kalafiorów wiec nie wiem o co mu chodzi. Po długich namowach udało mu się namówić mnie na kolejny wolontariat, tym razem w Ośrodku "Brama Grodzka - Teatr NN". Wiedział jak mnie podejść. Jak się okazało nie tylko mnie. Przekonał do tego także, świetnie sobie radzące na bezrobociu po studiach koleżanki: Ankę M. i Jutę. Nie wiem co on miał w sobie i jakich użył argumentów. Dziś jak o tym myślę to dziwię się, że mogłem być taki miękki. Moje życie mogło być wspaniałym niekończącym się dniem świstaka, a raczej rokiem. Mogłem w tej chwili mieć opanowane wszystkie najwymyślniejsze techniki ścinania kalafiora nożem marki Solingen. Myślę, że mogłem być mistrzem Norwegii w tej konkurencji. Król Harald wręczałby mi medal a tłumy wiwatowałyby na moją część. Imię me trafiło by do norweskiego Hol of fejm a madam Tiso odlała by moją figurę z wosku. Stałbym w jej muzeum z dumnie podniesionym nożem w ręku, obok Jana Pawła, „wielkiego” polaka ale w innej branży. Ależ byłem głupi!
Od początku wiedziałem czym to pachnie ale mimo wszystko poszedłem z Piotrem S. na spotkanie do Bramy Grodzkiej. Tam jego brat bliźniak – jak długo sądziłem – przedstawił nam pewną propozycję. W skrócie brzmiała ona tak: Ja mam Ośrodek, możliwości, sale no i pieniądze. Wy macie ciekawe życie, dużo wolnego czasu i chęć zmiany rzeczywistości. Ja daje salę, pomysły i czas. Wy dajecie pomysł, czas i siebie. Może coś z tego wyjdzie. Jak wyjdzie to o kasie pogadamy. Później okazało się, że brat bliźniak nie jest bratem bliźniakiem. Ale reszta ustaleń pozostał. W ten sposób wdepnąłem, a raczej wdepnęliśmy w coś co zostało później nazwane Akademia Obywatelska.