Wspieraj

Homo Faber w Lądku Zdroju. Lekcje z kryzysu. Seminarium

Po blisko 7 godzinach podróży i przejechaniu 600 kilometrów 2 września zameldowaliśmy się w Kotlinie Kłodzkiej, by przez kolejne trzy dni spotykając się z osobami z organizacji społecznych, instytucji kultury, samorządów, OSP, eksplorować lekcje z kryzysu.

Miejsce oczywiście nie jest przypadkowe — we wrześniu 2024 roku w wyniku intensywnych opadów deszczu wywołanych przez niż genueński nastąpiła powódź. Dramatyczny nurt w wielu miejscach, m.in. w Bystrzycy Kłodzkiej, Lądku-Zdroju czy Stroniu Śląskim, spotęgowało pęknięcie wału i zapory zbiornika retencyjnego na rzece Morawce w Stroniu Śląskim. Wrześniowa powódź nie była pierwszą tego typu katastrofą, w 1997 roku podczas "powodzi tysiąclecia" region zmagał się z żywiołem.

Jak wyglądało zarządzanie kryzysowe? Co zadziałało? Czego zabrakło? Gdzie pojawiła się przestrzeń na innowacje —nowe rozwiązania na rzecz szybszej i skuteczniejszej reakcji? — to pytania, z którymi ruszyliśmy w podróż. Bo choć wiele już za nami, wciąż mamy potrzebę uczyć się, słuchać, rozumieć — wyciągać wnioski dla siebie. Jak łączyć siły w zarządzaniu kryzysowym, jak budować sieci wsparcia, jak diagnozować luki w pomocy…

Nasz wizyta nie byłaby możliwa bez Funduszu Lokalnego Masywu Śnieżnika, bez Doroty Komornickiej, prezeski. Organizacja powstała po powodzi 100-lecia w 1997 roku, a po niemalże 20 latach stanęła do pracy we wrześniu 2024 roku.

Dorota była naszą gościnią na Forum o odporności społecznej. To wtedy padł pomysł, że przyjedziemy po naukę. Jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy.

 

notatki

Poniżej wybór z notatek Marii Mazur, członkini HF, która pilnie zapisywała lądeckie lekcje.

2 września 2026 r., Centrum Kultury i Rekreacji w Lądku-Zdroju

Spotkanie z dyr. Karoliną Sierakowską oraz przedstawicielami Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Lądeckiej
Motyw przewodni: Jak instytucję kultury zamienić w hub pomocowy?

Wizyta w Centrum Kultury i Rekreacji w Lądku-Zdroju była okazją do poznania doświadczeń związanych z funkcjonowaniem instytucji w czasie powodzi i bezpośrednio po niej. Rozmowa dotyczyła organizacji pomocy, współpracy ze służbami i organizacjami pozarządowymi, komunikacji kryzysowej, wolontariatu oraz budowania odporności społecznej.

1. Pierwsze dni po powodzi
Pierwsze dni to przede wszystkim ciemność, błoto, brud, brak prądu i wody. Na noc miasto było zamykane. Straty dotknęły również Centrum Kultury i Rekreacji (dalej – centrum) i bibliotekę. Około 1500 książek trzeba było wyrzucić.  Skala problemów w mieście powodowała jednak, że straty instytucji schodziły na dalszy plan: „Tu się walił świat, biblioteka była mniej istotna”. Pierwszym problemem byli ludzie i brak informacji o tym, co się z nimi dzieje: „Nie
wiedziałam, czy z nimi jest OK”. Trzeba było ustalać, gdzie są i czy potrzebują pomocy.

2. Centrum jako hub pomocowy
Centrum Kultury i Rekreacji bardzo szybko zaczęło pełnić funkcje znacznie wykraczające poza standardową działalność instytucji kultury.
„Nie jesteśmy zwykłym ośrodkiem kultury. Na nic nie czekaliśmy”.
Było to możliwe także dzięki wcześniejszym doświadczeniom. Podczas pandemii COVID-19 szyto maseczki, później organizowano pomoc dla pogorzelców, a następnie działania związane z wojną w Ukrainie. „Ludzie zobaczyli, że pomagamy. Ludzie wiedzą o nas”. W czasie powodzi Centrum stało się miejscem koncentracji różnych form pomocy – działały tu organizacje pozarządowe, byli żołnierze, wolontariusze, dostępna była pomoc psychologiczna i prawna. „W momencie powodzi wszystko było u nas”.
Uruchomiono dwa numery telefonów – jeden dla osób chcących włączyć się w wolontariat, drugi dla osób zgłaszających: „potrzebuję pomocy”. Centrum dysponowało również bonami Biedronki. Funkcjonowały punkty, w których dostępne były m.in. żywność i środki chemiczne.

3. Pomoc, służby i wolontariusze
Skala spontanicznej pomocy była bardzo duża. Ludzie przekazywali żywność, książki i inne potrzebne rzeczy, choć zdarzało się również, że przy okazji zbiórek pozbywali się przedmiotów niepotrzebnych we własnych domach. Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów była dostawa pół tony kiszonej kapusty.
Wszystkie transporty z pomocą trafiały do straży, natomiast w Centrum działały punkty jej dystrybucji. Straż pożarna pracowała 24 godziny na dobę przez trzy tygodnie. Centrum wspierało także samych strażaków, przekazując im m.in. kurtki, polary, buty i spodnie.

4. Komunikacja jako podstawowy problem
Jednym z najważniejszych doświadczeń powodzi okazały się problemy z komunikacją. Brakowało prądu i internetu, a ludzie zostali pozbawieni bieżącego dostępu do informacji.
„Internet tylko ja w bloku miałam. Zapytałam, co mam robić. Nagrałam film”. Nagranie zainteresowało media, w tym Polsat, a później kolejne stacje informacyjne: „Byłam gwiazdą wszystkich kanałów informacyjnych”.
Problemy dotyczyły także zwykłego kontaktu z rodziną: „Żeby skomunikować się z rodziną, musiałem wjechać na górę, a tam mnóstwo samochodów i wszyscy dzwonią”. Z czasem pojawiły się Starlinki.
Doświadczenia te zestawiano z powodzią z 1997 r., kiedy burmistrz nie miał nawet telefonu komórkowego. Mimo ogromnego postępu technologicznego ponownie jednym z największych wyzwań okazała się łączność. „Komunikacja to pierwsza, najważniejsza rzecz”.

5. Relacje i kontakty
Szczególnie mocno wybrzmiało znaczenie relacji zbudowanych jeszcze przed wystąpieniem kryzysu: „Budowanie odporności przez kontakty – to jest najważniejsze”.

6. Nie tylko pomoc materialna
Kiedy tylko sytuacja na to pozwalała, do działań włączali się artyści i animatorzy, aby poprawić mieszkańcom humor. Powstała również swoista „świetlica dla dorosłych” – przestrzeń spotkań i bycia razem.
Powódź, mimo traumy i strat, wzmocniła część relacji społecznych. Dobrze oddaje to bardzo osobiste zdanie: „Ja się tyle w życiu nie przytulałam, co podczas powodzi”.

7. Co zrobilibyście inaczej, gdyby podobny kryzys wydarzył się ponownie?
Wśród potrzeb wymieniono przede wszystkim niezależne środki łączności – walkie-talkie i Starlinki – oraz stworzenie stałego „żelaznego magazynu”. Powinny znaleźć się w nim m.in. generatory, urządzenia do osuszania, powerbanki, koce, miotły, grabie, łopaty i inne podstawowe wyposażenie potrzebne natychmiast po wystąpieniu kryzysu.
Doświadczenie powodzi pokazało również znaczenie przygotowania na poziomie lokalnym i
w niewielkich grupach. Nie wszystkie mechanizmy zarządzania kryzysowego działały tak, jak powinny. Stąd bardzo konkretny wniosek: „Bądźmy sami przygotowani”.

8. Odporność społeczna
Jednym z głównych obszarów pracy po powodzi jest odporność społeczna – przygotowanie ludzi do lepszej współpracy. Powódź, mimo traumy, przyniosła także pozytywne doświadczenia: wzmocnienie kontaktów między ludźmi, większe dostrzeżenie roli organizacji pozarządowych oraz znaczenia społeczeństwa obywatelskiego.

A potem...
Był spacer po Lądku Zdroju. Zaliczyliśmy także Festiwal Filmów Górskich z himalaistą Piotrkiem Pustelnikiem. A o 21:00 Anna, prezeska HF weszła na live stream Maćka Sokołowskiego dyrektora Festiwalu, który uruchomił tego dnia zbiórkę dla powodzian. Bo dla wielu mieszkańców i mieszkanek Lądka i okolicznych miejscowości, powódź wciąż trwa.

3 września, prezentacja Zuzanny Komornickiej: „Kryzys bez teorii. Co zadziałało, jakie zaliczyliśmy fuck-upy i czego nauczyliśmy się po drodze”.

Zuzanna Komornicka jest związana z Funduszem Lokalnym Masywu Śnieżnika jako koordynatorka programu Działaj Lokalnie i specjalistka ds. komunikacji i promocji. Fundusz działa od 1997 r.

Czym jest odporność społeczna?
We wnioskach o dofinansowanie często powtarza się pomysł organizowania kursów pierwszej pomocy – wszyscy chcą kurs pierwszej pomocy. Ale czy rzeczywiście odpowiadamy w ten sposób na najważniejsze potrzeby? Czy mieliśmy kiedyś plan działania, który się nie udał? Czy mamy moment na autorefleksję? Czy po zakończeniu działania zadajemy sobie pytanie: „Co poszło nie tak?” I jeszcze jedno ważne pytanie: „Czy moje ego pozwala mi współpracować z innymi?”

W kryzysie potrzebne są elastyczność, szybkie reagowanie i współpraca z różnymi sektorami.

Kryzysy rozgrywają się w świecie VUCA:

  • Volatility – zmienność: kryzysy są coraz trudniejsze do przewidzenia, mamy niestabilność polityczną i gospodarczą oraz dużą szybkość zmian.
  • Uncertainty – niepewność: brak przewidywalności zdarzeń, globalne napięcia polityczne, katastrofy, zmiany regulacji.
  • Complexity – złożoność: wiele czynników jednocześnie wpływa na podejmowane decyzje; istnieje wiele wzajemnych zależności.
  • Ambiguity – dwuznaczność: brak kompletnych informacji albo ich nadmiar, który również utrudnia jednoznaczną interpretację sytuacji.

Chaos jako codzienność
Pierwsza prawda o chaosie: chaos nie jest wyjątkiem, ale stałym stanem działania społeczników. Codzienne funkcjonowanie oznacza mierzenie się z sytuacjami kryzysowymi, a konsekwencją może być stres, wypalenie, długotrwałe zmęczenie, brak energii oraz spadek motywacji i satysfakcji z pracy.

„Kto z Was opanował sztukę odpoczywania?”
Problemem jest przekonanie, że można odpocząć dopiero wtedy, kiedy wszystkie obowiązki zostaną wykonane. Pojawia się również praca podczas urlopu i pozostawanie cały czas dostępnym.
W stresie korzystamy z tego, co rzeczywiście mamy utrwalone. Bez przygotowania możemy działać jak najgorsza wersja własnych nawyków. Kryzys pokazuje, kto wpada w panikę, a kto staje na wysokości zadania.

Kultura zespołowa

  • Misja jako GPS i nadrzędny cel. Każdy członek zespołu powinien znać i rozumieć wspólny cel. Potrzebna jest również gotowość do dywersyfikacji działań.
  • Bezkompromisowa uczciwość. Transparentność i etyka działania.
  • Wzajemna odpowiedzialność. Budowanie zespołu na wartościach.
  • Nieustanne doskonalenie. Poprawianie procesów i umiejętności.

Komunikacja i procedury

  • Potrzebne są proste i szczere komunikaty oraz komunikacja w czasie rzeczywistym. „Bądź obecny, nie milcz w trudnych chwilach”.
  • Ważne jest również edukowanie ludzi, jak mądrze pomagać – np. w kwestii wysyłania żywności czy wydatkowania zasiłku.
  • Autentyczność i konkret. Budowanie relacji, nie tylko narracji. Kontakt z sojusznikami, społecznością i partnerami.
  • Elastyczność, ale bez utraty tożsamości. Nie musisz być idealny – bądź responsywny i autentyczny.
  • Pokazuj efekty, nie tylko potrzeby.
  • Transparentność buduje zaufanie szybciej niż profesjonalny branding.

3 września, „Lekcje z kryzysu” – rozmowa o doświadczeniach Bystrzycy Kłodzkiej.

W rozmowie „Lekcje z kryzysu” uczestniczyli m.in.: Renata Surma – Burmistrz Bystrzycy Kłodzkiej, Agnieszka Wierszalowicz – rzeczniczka gminy, Dorota Komornicka – Prezeska Funduszu Lokalnego Masywu Śnieżnika, Zuzanna Komornicka – FLMŚ, Piotr Wdowiak – przedsiębiorca związany z Hotelem Abis (Klub Biznesu), Mariola Rak – wicedyrektorka Zespołu Szkół Ponadpodstawowych w Bystrzycy Kłodzkiej.

O czym dyskutowaliśmy:

  • pierwsze działania
  • gmina a organizacje społeczne
  • luki systemowe
  • sukcesy w zarządzaniu kryzysowym
  • biznes w kryzysie - jak włączać
  • odpowiedzialność państwa i "niewyręczanie"

Kolejną częścią spotkania były ćwiczenia na symulatorze – "Reakcja 360°. Pierwsza pomoc w wirtualnej rzeczywistości". Robert Żaba z OSP Zabłocie.

Po południu ruszyliśmy do Doroty Komornickiej na kawę/herbatę i domowe ciasto z lodami. I długo dyskutowaliśmy także wokół naszych, lubelskich doświadczeń zarządzania kryzysowego kryzysem migracyjnym, uchodźczym.

4 września, Stronie Śląskie, Urząd Miasta

Spotkanie z Lechem Kaweckim, Zastępcą Burmistrza Stronia Śląskiego. Temat: doświadczenia gminy związane z powodzią, zarządzaniem kryzysowym, ewakuacją i odbudową.

Początek powodzi i sytuacja na zbiorniku
Powódź rozpoczęła się w sobotę, od doliny. Na tym obszarze nie ma zbiorników retencyjnych, więc cała woda spływa do głównej rzeki. Jednocześnie bardzo intensywnie padało również w masywie górskim.
Początkowo tama w Stroniu chroniła miejscowość - została wykonana tak, aby wytrzymać tzw. wodę stuletnią. Burmistrz przywołał powódź z 1997 roku, kiedy woda przelewała się górnym przelewem. Tym razem jednak lustro wody było jeszcze wyżej. 1,6 mln m³ wody to – przynajmniej w założeniu – rodzaj powodzi, nad którym powinno dać się zapanować.
Za tamę odpowiadają Wody Polskie i ich kierownik obiektu. Są również odpowiedzialne za dokonywanie odczytów i monitorowanie sytuacji. Tymczasem kierownika nie było na miejscu, a łączność została zerwana.
Jednym z konkretnych braków ujawnionych podczas kryzysu były big bagi z piaskiem – w kluczowym momencie było ich za mało.

Ewakuacja – sobota
Wobec szybko pogarszającej się sytuacji nie czekano i już w sobotę rozpoczęto ewakuację mieszkańców. Sytuacja była dodatkowo skomplikowana, ponieważ na terenie gminy znajdowało się dużo osób korzystających z miejsc noclegowych. W tym czasie odbywały się również trzy wesela, co zwiększało liczbę osób przebywających na terenie gminy.
Warunki były bardzo trudne. Przez dwie doby intensywnie padał deszcz. Nie było prądu ani internetu. Straż jeździła po terenie z megafonami, przekazując mieszkańcom komunikat i prosząc o ewakuację.
W sobotę wieczorem sytuacja była szczególnie trudna, ponieważ część mieszkańców nie
chciała opuścić swoich domów. W nocy część z tych osób zmieniła zdanie i chciała się ewakuować, ale wówczas do niektórych miejsc nie było już dojazdu.
Do odciętych mieszkańców docierano w bardzo trudnych warunkach. Część osób zabierano „na łyżkę” koparki, część podejmowały helikoptery. Nie działał prąd ani internet. Pozostała natomiast łączność radiowa.

Niedziela – drugi etap ewakuacji
Po pierwszym dniu działań służby miały już rozeznanie, kto został i nie udało się ewakuować. W niedzielę próbowano ponownie dotrzeć do tych osób. Burmistrz zaznaczył, że w niedzielę ewakuacja była już przymusowa.

Wiedza o mieszkańcach i mieszkankach
Stronie Śląskie jest małą społecznością, w której ludzie się znają, co w sytuacji kryzysowej okazało się niezwykle ważne. Po pierwszym dniu ewakuacji wiadomo było, kto pozostał i do kogo trzeba ponownie dotrzeć.
Następnego dnia ludzie pytali przede wszystkim: czy dana osoba przeżyła, gdzie jest, co się z nią stało. Brak normalnych kanałów komunikacji potęgował niepewność.

Woda i łączność
W wyniku powodzi wodociągi zostały przerwane, ale dostawy wody udało się stosunkowo szybko przywrócić.
Dojazd do Stronia Śląskiego był możliwy od strony Bystrzycy Kłodzkiej.
Doświadczenie braku łączności spowodowało zmianę podejścia do zabezpieczenia gminy. Obecnie gmina posiada generator oraz kilka Starlinków. Podczas kryzysu jeden Starlink był udostępniony publicznie mieszkańcom, a drugi znajdował się w dyspozycji straży.
Istotnym problemem był natomiast brak łączności z sołtysami, którzy w sytuacji kryzysowej powinni być jednym z najważniejszych ogniw komunikacji pomiędzy gminą a mieszkańcami poszczególnych miejscowości.

„Co zrobiłby Pan inaczej?”
Jednym z najważniejszych wniosków była potrzeba powrotu do regularnych ćwiczeń dotyczących reagowania kryzysowego, w tym również ćwiczeń sztabowych, „graficznych” – prowadzonych na mapach i scenariuszach.
Potrzebne są także swoiste „przypominajki” – regularne przypominanie i odświeżanie procedur, aby zarówno osoby odpowiedzialne za zarządzanie kryzysowe, jak i mieszkańcy wiedzieli, co robić.
Szczególnego przepracowania wymaga ewakuacja.
Kolejnym wnioskiem jest konieczność posiadania „żelaznego zapasu” wody oraz zmiany sposobu magazynowania worków z piaskiem i innych materiałów, tak aby w sytuacji kryzysowej były łatwo i szybko dostępne.
Planowanie kryzysowe nie może być przygotowaniem wyłącznie na powtórzenie ostatniego kryzysu. Trzeba analizować różne możliwe scenariusze.

Samowystarczalność przez pierwsze 72 godziny
Bardzo ważnym wnioskiem była konieczność przygotowania samych mieszkańców. Burmistrz ujął to w prosty sposób:
„Zadbajmy o siebie tak, żeby przez trzy dni przeżyć samodzielnie.” Mieszkańcy powinni być przygotowani na co najmniej 72 godziny funkcjonowania bez zewnętrznej pomocy – bez prądu, internetu, bieżącej wody, normalnej łączności czy możliwości szybkiego dotarcia służb.

Najważniejsze wnioski ze spotkania
Powódź w Stroniu Śląskim pokazała, że nawet wcześniejsze doświadczenie katastrofy – w tym pamięć powodzi z 1997 roku – nie oznacza pełnego przygotowania na kolejny kryzys. Kluczowe okazały się: wczesna decyzja o ewakuacji, znajomość lokalnej społeczności, ciężki sprzęt, łączność radiowa, współpraca mieszkańców i służb oraz szybka samoorganizacja.

Jednocześnie ujawniły się konkretne luki: brak łączności, w tym z sołtysami; niedostateczna liczba big bagów; problemy z dotarciem do osób, które początkowo odmówiły ewakuacji;  potrzeba lepszego systemu ewidencjonowania ewakuowanych; konieczność zabezpieczenia zapasów wody i materiałów oraz regularnego ćwiczenia procedur.

Jedna z najważniejszych lekcji brzmi: kryzys trzeba ćwiczyć, zanim się wydarzy, a przygotowanie powinno obejmować zarówno instytucje i służby, jak i samych mieszkańców. Każde gospodarstwo domowe powinno być przygotowane do samodzielnego funkcjonowania przez pierwsze 72 godziny, kiedy pomoc z zewnątrz może być ograniczona lub niemożliwa.

4 września, Stronie Śląskie, spotkanie ze Zbigniewem Łopusiewiczem, byłym burmistrzem Stronia Śląskiego

Zbigniew Łopusiewicz – Przewodniczący Rady Powiatu Kłodzkiego, wieloletni były Burmistrz Stronia Śląskiego.
Spotkanie dotyczyło osobistych doświadczeń Zbigniewa Łopusiewicza związanych z powodzią, pierwszych godzin i dni po katastrofie, organizacji działań kryzysowych, przepływu informacji, komunikacji z mieszkańcami, zaufania społecznego oraz współpracy z instytucjami.

„Najważniejsza była informacja.”
Łopusiewicz zdecydował się wykorzystać swoją rozpoznawalność oraz zaufanie mieszkańców do przekazywania sprawdzonych informacji: „Zacząłem nadawać komunikaty. Nadawałem codziennie.”
Rano i wieczorem uczestniczył w spotkaniach sztabu kryzysowego, aby uzyskać aktualne informacje, które następnie przekazywał mieszkańcom.
Kluczowe było to, że mieszkańcy znali go i mieli zaufanie do przekazywanych przez niego
wiadomości: „Ludzie wiedzieli, że to będzie prawdziwa informacja.”
W warunkach chaosu, niepewności i ogromnej liczby wiadomości stał się więc w praktyce wiarygodnym pośrednikiem między sztabem kryzysowym a lokalną społecznością.

„Ja zostałem przez mieszkańców wynajęty do pracy" – to zdanie dobrze oddaje jego sposób rozumienia funkcji publicznej – jako pracy wykonywanej dla mieszkańców i odpowiedzialności przed nimi, a nie jedynie zajmowania
stanowiska.

Inne aktualności

witamy w Lublinie | welcome to lublin | вітаємо у лобині

Czytaj

syrena alarmowa | alarm signal | сигнал тривоги - co robić | what to do | що робити

Czytaj

I Forum Integracji. Spotkanie z dyrekcjami szkół w ramach programu "Przyjazna Szkoła"

Czytaj
1 2 3 … 64

Partnerzy

Inspektor Ochrony Danych Osobowych:
r. pr. Małgorzata Ganczar
iod@hf.org.pl

menuchevron-down